W prowadzeniu domowych finansów często pojawia się jedno pytanie: czy to, co odkładam, to już oszczędność, czy raczej przygotowanie na coś, co i tak wydam?
W praktyce granica bywa płynna, a jej brak potrafi zniekształcić obraz budżetu.
Można czuć satysfakcję z rosnącego stanu konta, a jednocześnie nie dostrzegać, że większość tych środków ma już przypisane przeznaczenie.
Wtedy łatwo o mylne wrażenie stabilności, które pryska, gdy przychodzi czas na zapłatę.