Wiele osób zbiera karty płatnicze stopniowo i niemal bezwiednie.
Jedna do konta osobistego, druga do konta oszczędnościowego, trzecia z programem lojalnościowym, czwarta dołączona do jakiejś promocji.
W pewnym momencie portfel robi się gruby, a kontrola nad tym, co gdzie leży i co za co płaci, zaczyna się rozmywać.
To nie problem moralny ani finansowy błąd — to naturalna konsekwencja tego, jak działają oferty bankowe.