10 mld zł oszczędności. Jak samochód elektryczny może obniżyć rachunki za prąd
Odpowiednio zaprogramowany samochód elektryczny nie tylko nie przeciąży sieci, ale może przynieść korzyści finansowe. Wyjaśniamy, na czym polega technologia V2X i ile realnie można zaoszczędzić.
Odpowiednio zaprogramowany samochód elektryczny nie tylko nie przeciąży sieci, ale może obniżyć rachunki za prąd nawet o ponad 2,8 tys. zł rocznie. Nowe analizy pokazują, że w 2040 roku elastyczne ładowanie EV może przynieść polskiemu systemowi energetycznemu oszczędności rzędu 10 mld zł. Te pieniądze w dużej mierze wrócą do kieszeni prosumentów.
Na czym polega inteligentne ładowanie?
Technologie V2G (Vehicle-to-Grid), V2H (Vehicle-to-Home) i V2L (Vehicle-to-Load) przekształcają samochód elektryczny w mobilny magazyn energii. Prosty schemat: auto ładuje się z przydomowej fotowoltaiki w ciągu dnia, a wieczorem oddaje prąd do domu lub sieci. W przypadku awarii zasila dom z własnej baterii. System steruje procesami automatycznie, wybierając momenty z najniższymi cenami energii.
Według danych cytowanych przez Instytut Reform, połączenie instalacji fotowoltaicznej, pompy ciepła i samochodu elektrycznego z dwukierunkowym ładowaniem może przynieść gospodarstwu domowemu oszczędności rzędu 2,8 tys. zł rocznie przy taryfie dynamicznej. To kwota, którą zyskuje się na ograniczeniu kupowania drogiego prądu w szczycie i sprzedaży nadwyżek z fotowoltaiki.
Przykładem z zagranicy jest brytyjski projekt Octopus Power Pack, w którym od 2025 roku kierowcy mogą skorzystać z komercyjnej usługi V2G. Operator zarządza ładowaniem auta, a klient oszczędza 620 funtów rocznie. Warunkiem jest podłączenie pojazdu do ładowarki na co najmniej 12 godzin dziennie przez 20 dni w miesiącu.

Korzyści systemowe – mniejsze rachunki dla wszystkich
Gdy 40% pojazdów elektrycznych ładowałoby się inteligentnie, a 30% korzystałoby z V2X, system energetyczny zaoszczędziłby 10 mld zł w 2040 roku. Na tę kwotę składają się: 0,7 mld zł dzięki redukcji redysponowania OZE, 5,3 mld zł dzięki zmniejszeniu produkcji drogiej energii z gazu, 0,4 mld zł dzięki obniżeniu zapotrzebowania na moce szczytowe i 4 mld zł dzięki mniejszym inwestycjom sieciowym. Te oszczędności przełożą się na niższe stałe opłaty dla wszystkich odbiorców – w tym tych, którzy nie mają samochodu elektrycznego.
Policz sam
Kalkulator kosztów prądu
Wpisz zużycie i stawki z WŁASNEJ faktury - porównaj dwie taryfy.
Wynik orientacyjny - zweryfikuj u źródła (dokładny wzór rozliczenia na fakturze dostawcy).
Co trzeba zrobić, żeby zarabiać?
Aby zyskać na dwukierunkowym ładowaniu, potrzebne są trzy rzeczy:
- Samochód elektryczny z funkcją V2X (coraz więcej modeli ją oferuje),
- Dwukierunkowa ładowarka (koszt instalacji to kilka tysięcy złotych, ale zwraca się w 2-3 lata),
- Taryfa dynamiczna u sprzedawcy energii (umożliwia kupowanie prądu, gdy jest tani, i oddawanie, gdy drożeje).
W Polsce otoczenie regulacyjne dopiero raczkuje. Bez jasnych zasad rozliczeń energii oddanej do sieci technologia nie wystartuje na masową skalę. Potrzebne są definicje V2H i V2G oraz ustalenie, czy prosument może sprzedawać prąd z baterii na tych samych zasadach co z fotowoltaiki.
Kiedy to będzie działać w Polsce?
W Europie Zachodniej pierwsze komercyjne projekty V2G ruszyły już kilka lat temu. Dania uruchomiła w 2016 roku pilotaż z 10 samochodami dla przedsiębiorstwa wodociągowego. Brytyjski projekt SCIURUS, w którym uczestniczyło 300 kierowców, przyniósł im oszczędności sięgające 725 funtów rocznie. Francja certyfikowała pierwszego agregatora V2G w 2022 roku, a do 2035 roku 2% floty elektryków ma świadczyć usługi dla sieci.
Polska jest na początkowym etapie elektryfikacji – na koniec 2025 roku było zarejestrowanych 122 tys. aut w pełni elektrycznych. To właśnie teraz kupowane pojazdy i budowana infrastruktura zdecydują, czy przyszły system będzie elastyczny i tańszy w utrzymaniu.
Im szybciej pojawią się odpowiednie regulacje, tym mniejsze koszty dla wszystkich. Według analityków Instytutu Reform decyzje rządu i regulatora w sprawie V2X zapadną w najbliższych dwóch latach. Jeśli będą korzystne, polscy posiadacze elektryków zyskają realne narzędzie do zarabiania na swoim pojeździe.


