60 mld zł w obligacjach firm. Dlaczego oszczędzasz w banku, zamiast na nich zarabiać?
Polskie firmy wyemitowały w zeszłym roku obligacje warte 60 miliardów złotych, a średnia dochodowość sięgnęła 7,8 proc. Tymczasem pieniądze Polaków nadal leżą na nisko oprocentowanych lokatach. Wyjaśniamy, dlaczego warto zainteresować się obligacjami korporacyjnymi i jakie zmiany na rynku mogą ułatwić do nich dostęp.
W zeszłym roku polskie firmy wyemitowały obligacje warte 60 miliardów złotych. Średnia dochodowość tych papierów wyniosła 7,8 procent w skali roku. To stawka, przy której popularne lokaty bankowe bledną – zwłaszcza w czasach spadającej inflacji. Tymczasem setki miliardów złotych Polaków wciąż spoczywają na kontach oszczędnościowych i depozytach, przynosząc realnie niewiele albo nic. Dlaczego tak się dzieje i co może to zmienić?
Dlaczego Polacy nie kupują obligacji firm?
Odpowiedź jest prosta: dostępność. Aby kupić obligacje korporacyjne notowane na rynku Catalyst, trzeba założyć rachunek maklerski, zrozumieć specyfikę rynku, śledzić emisje i akceptować ryzyko bankructwa emitenta. Dla kogoś, kto dotąd korzystał wyłącznie z banku, to skok w nieznane. Analitycy giełdowi oraz eksperci z najstarszego polskiego TFI (Pekao TFI) wskazują, że rynek obligacji korporacyjnych w Polsce ma ogromny potencjał, ale brakuje prostych narzędzi dla przeciętnego Kowalskiego.

ETF, który zmienia reguły gry
Rozwiązaniem może być fundusz ETF (Exchange Traded Fund), który pozwoli kupić koszyk obligacji różnych firm za jednym razem – tak jak kupuje się akcje na giełdzie. Pomysł krąży po rynku od dawna, ale teraz, gdy spółki wyemitowały obligacje za 60 mld zł, a średnia dochodowość sięga prawie 8 procent, presja na wprowadzenie takiego instrumentu rośnie. ETF rozłożyłby ryzyko na wiele emitentów i dał zwykłym oszczędzającym dostęp do stóp zwrotu, które dziś zarezerwowane są dla instytucji i zamożniejszych inwestorów.
Obligacje kontra lokata – ile realnie tracisz?
Przeciętne oprocentowanie rocznej lokaty bankowej w Polsce waha się w okolicach 5-6 procent, często poniżej inflacji. Tymczasem obligacje korporacyjne z zeszłego roku dały średnio 7,8 procent. Jeśli ta różnica utrzyma się w kolejnych latach, ktoś, kto ulokuje 100 tysięcy złotych na lokacie, może stracić około 2-3 tysięcy złotych rocznie w porównaniu z inwestycją w obligacje firm. W skali 5 lat to nawet kilkanaście tysięcy złotych różnicy. Oczywiście obligacje firm niosą ryzyko – emitent może nie spłacić długu. Ale właśnie temu ma zaradzić ETF, który rozproszy kapitał na wiele spółek, minimalizując ryzyko pojedynczej niewypłacalności.
Nie tylko obligacje firmy – TFI radzi też surowce
Eksperci z Pekao TFI zwracają uwagę, że w drugiej połowie roku strategie dłużne krótkoterminowe mogą przynieść lepsze wyniki niż inflacja i depozyty. Sugerują także zwrócenie uwagi na rynek surowców. Dla oszczędzających oznacza to, że dywersyfikacja – czyli rozłożenie pieniędzy na różne klasy aktywów – staje się kluczowa. Obligacje firm mogą być bezpieczniejszym, ale wciąż dochodowym uzupełnieniem portfela obok obligacji skarbowych czy funduszy rynku pieniężnego.
Co to oznacza dla twojego portfela?
Jeśli trzymasz oszczędności wyłącznie w banku na lokacie lub koncie oszczędnościowym, prawdopodobnie tracisz część realnej wartości pieniądza. Obligacje korporacyjne, zwłaszcza dostępne przez planowany ETF, mogą stać się realną alternatywą. Nie chodzi o to, by przerzucać wszystkie pieniądze na giełdę, ale o to, by choć część oszczędności przenieść tam, gdzie pracują wydajniej. Nowe narzędzia na rynku – jak ETF na obligacje firm – celują właśnie w takiego oszczędzającego: kogoś, kto nie chce być spekulantem, ale szuka wyższej stopy zwrotu niż ta, którą oferuje bank.


